• Wpisów: 417
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 12 dni temu, 18:21
  • Licznik odwiedzin: 52 694 / 966 dni
 
lalalady
 
Była noc. Julietta dopiero wróciła do domu. Rzuciła klucze na drewniany stolik, który stał tu już od niepamiętnych czasów. Być może swoje rzeczy stawiała na niego jeszcze babcia Julietty. Dobra z niej była kobieta... Jednak nie o tym jest ta historia. Po całodniowej pracy w biurze dziewczyna była wykończona. Marzyła tylko o tym, by położyć się spać. Tak też zrobiła. Zdjęła swój kolorowy szalik, który dostała od swojej babci, zdjęła buty i położyła się spać.

We śnie widziała wielki las, w nim wielkie drzewa. Stała między nimi i rozglądała się. Nie wiedziała gdzie jest, ani co zrobić by wydostać się z tego przerażającego miejsca. Nagle zza drzewa wybiegła na nią czarna postać w kapturze. Dziewczyna rzuciła się do ucieczki. Uciekając, upadła kilkakrotnie brudząc przy tym sweterek, w który byłą ubrana. Nagle bestia ją dopadła i wtedy...


large (13).jpg


Dziewczyna obudziła się. Ku jej przerażeniu, sweter który miała na sobie naprawdę był pobrudzony, tak jak we śnie. Na ręce miała zadrapanie, które we śnie zrobiła sobie podczas upadku. Sytuacja ta była co najmniej dziwna, a nawet straszna. Julietta wstała i powolnym krokiem udała się w stronę łazienki, gdzie zdjęła brudny sweter i założyła piżamę. Nakleiła także plaster na zadrapanie, które w gruncie rzeczy nie było groźne, jednak bardzo bolało. Zerknęła na zegarek; pięć po pierwszej....

(Krótko i na temat. Podoba wam się? Jeśli nie, nie będę tego dalej ciągnąć, jeśli tak to z chęcią napisze dla was opowiadanie :D)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków